Obudziłem się dość wcześnie. Cały czas śniła mi się jakaś dziewczyna, ale nie widziałem jej twarzy. Pokłóciłem się z nią, a ona potem znikła.
"No dobra trzeba wstać''. Z trudem podniosłem się z łóżka. Znów podszedłem do okna odsłaniając żaluzje. Ubrałem się i pojechałem do stacji.
Po 15 minutach jechania wjechałem na parking.
Zaparkowałem samochód.
-Kim pan jest ? -usłyszałem za sobą głos anioła
-Ja ? - spytałem nie pewnie
-Nie duch święty
Nagle otworzyło się okno na piętrze, a w nim stał Wikto.
-Dalej dzieciaki ! Koniec gadania do mnie!
Tak jak powiedział Wiktor tak zrobiliśmy.
-No nareszcie ile na ciebie można czekać.
-Przepraszam zagadaliśmy się z panią - Powiedziałem pokazując na Martynce
Poszedłem się przebrać. Przebrałem się i usiadłem na kanapie obok Martyny.
-To co będziesz z nami jeździć?
-Tak Matryna -podała mi dłoń .
-Piotr ale jak chcesz to Piotruś.
-Od dawna tu pracujesz.
-21S 21S !
-21S zgłaszam się -Powiedział Wiktor przez słuchawkę
-Wypadek na ulicy. Jana Pawła 2 Pośpieszcie się
-Zrozumiałem . Martyna Piotrek dalej mamy wezwanie.
Pojechaliśmy na miejsce wypadku. Samochód osobowy zderzył się z motocyklistą.
-Martyna sprzęt, Piotrek pomóż jej. Wiktor pobiegł do kobiety w aucie, a my z Martyną do mężczyzny
-Cholera Piotr on się zatrzymał dawaj defibrylator.
Pobiegłem do karetki. Martyna w tym czasie przypinała monitor
-Martyna odsuń się strzelam !
Próbowaliśmy tak przez prawie pół godziny, ale nic z tego.
Martyna całą drogę była smutna widziałem przez lusterko, że płakała.
Zawieźliśmy z Wiktorem kobietę, a Martyna siedziała na ławce.
-Martyna co się stało zapytałem ?
-Nic.. -Powiedziała ocierając łzy z policzka
-Ale ja widzę. Chodzi o tego pacjenta co umarł tak-Martyna znów zaczeła płakać przytuliłem ją.
-Dzięki
Właśnie przyszedł Wiktor
-A wy co chodźcie jedziemy
Weszliśmy do karetki i odjechaliśmy.
Koniec !
I jak podobało się ?
Proszę o komentarze !